Koszt Google Ads dla firmy lokalnej to budżet klikowy plus koszt prowadzenia kampanii, a o opłacalności decydują trzy ustawienia: dopasowania słów, słowa wykluczające i mierzenie konwersji. Stawki za kliknięcie różnią się branżami zbyt mocno, żeby podawać jedną kwotę, ale mechanika przepalania budżetu jest wszędzie identyczna. Pokazujemy, gdzie giną pieniądze i jak to zatrzymać.
Z czego składa się koszt
Budżet klikowy idzie do Google: płacisz za każde kliknięcie w reklamę według aukcji, w której stawka zależy od konkurencji na frazę w Twojej okolicy. Do tego koszt prowadzenia: czyjś czas na konfigurację, wykluczenia, testy reklam i raporty. Przy samodzielnym prowadzeniu ten koszt nie znika, tylko przybiera formę Twoich wieczorów.
Przepalacz numer 1: dopasowanie przybliżone
Domyślne ustawienia pchają frazy w dopasowanie przybliżone: reklama na „hydraulik Leszno” wyświetla się też na zapytania luźno powiązane, z innych miast albo o pracę. Węższe dopasowania na start dają mniej ruchu, ale ruch, za który warto płacić.
Przepalacz numer 2: brak słów wykluczających
Raport wyszukiwanych haseł pokazuje, za co naprawdę zapłaciłeś. U firm, które przychodzą do nas po samodzielnych kampaniach, regularnie znajdujemy tam: inne miasta, „za darmo”, „jak samemu”, nazwy konkurencji i frazy rekrutacyjne. Lista słów wykluczających, uzupełniana co tydzień na bazie tego raportu, to najprostsza czynność o największym wpływie na koszt pozyskania klienta.
Przepalacz numer 3: brak mierzenia konwersji
Konwersja dla firmy lokalnej to telefon, formularz, wskazówki dojazdu. Bez ich mierzenia kampanię ocenia się po kliknięciach, a kliknięcia to koszt, nie wynik. Z mierzeniem: widzisz koszt pozyskania zapytania per fraza i przenosisz budżet tam, gdzie zapytania są najtańsze. To zmienia rozmowę o kampanii z „ile wydaliśmy” na „ile kosztuje nas klient”.
Geografia: płać za swoją okolicę
Ustaw kierowanie na realny obszar działania i sprawdź opcję lokalizacji: domyślne „osoby zainteresowane obszarem” potrafi wyświetlać reklamy daleko poza nim. Dla usług dojazdowych sensowny jest promień, dla punktu stacjonarnego miasto z okolicą, z której klienci naprawdę przyjeżdżają.
Reklamy „nie działają" najczęściej dlatego, że działają dokładnie tak, jak je ustawiono: szeroko, bez wykluczeń i bez mierzenia. Ustawione porządnie, optymalizują koszt pozyskania klienta, nie liczbę kliknięć.
SemLabs Tweet
Jak zacząć bez przepalania
Start, który polecamy: wąska kampania na kilka najważniejszych usług, dopasowania ścisłe i do wyrażenia, gotowa lista wykluczeń, mierzenie telefonów i formularzy od pierwszego dnia, przegląd raportu haseł co tydzień. Budżet zwiększasz dopiero wtedy, gdy znasz koszt pozyskania zapytania.
Prowadzimy kampanie lokalne dokładnie w tym modelu. Jeżeli masz już kampanię, zaczniemy od bezpłatnej diagnozy w 48 godzin: pokażemy, ile z obecnego budżetu pracuje, a ile się przepala.
Najczęstsze pytania
Jaki budżet miesięczny ma sens na start dla firmy lokalnej?
Taki, który kupi dość kliknięć, żeby cokolwiek zmierzyć: przy lokalnych stawkach za kliknięcie zwykle oznacza to przynajmniej kilkaset złotych miesięcznie na medium. Mniejszy budżet rozmywa się w danych, z których nie da się wyciągnąć wniosków.
Po czym poznam, że kampania przepala budżet?
Po raporcie wyszukiwanych haseł: jeżeli płacisz za zapytania, które nie są Twoimi klientami, na przykład inne miasta, praca, za darmo, kampania wymaga słów wykluczających i węższych dopasowań.
Czy Google Ads działa bez mierzenia konwersji?
Działa w sensie technicznym: wydaje pieniądze. Bez konwersji nie wiesz jednak, które kliknięcia stały się telefonami i formularzami, więc nie da się optymalizować. Mierzenie konwersji to warunek zaczynania, nie dodatek.


